Dorota Pietruszka przedstawia

suplement historii

Iwan IV Groźny: Architekt Imperium i Ofiara Własnego Szaleństwa

Iwan IV Groźny (1530–1584) był postacią skrajnie dualistyczną, wymykającą się prostym ocenom. Z jednej strony był wybitnym intelektualistą, bibliofilem i teologiem, z drugiej – okrutnym tyranem, który nie znał znaczenia umiarkowania. Pił za dużo, śmiał się za głośno, nienawidził i kochał za mocno. I, co najgorsze dla jego otoczenia, nigdy niczego nie zapominał. Mimo iż za jego panowania Rosja niemal podwoiła swoje terytorium, zdobywając chanaty kazański i astrachański, to wszystkie polityczne sukcesy przyćmiło jego patologiczne okrucieństwo. Był pierwszym władcą, który w 1547 roku oficjalnie koronował się na cara Wszechrusi, podnosząc Moskwę do rangi „Trzeciego Rzymu”.

Dzieciństwo w cieniu zdrady, trucizny i osamotnienia

Współczesna nauka rzuca nowe, mroczne światło na dzieciństwo Iwana, sugerując, że jego późniejsze szaleństwo było zakorzenione w traumach, których nie powstydziłby się żaden współczesny thriller psychologiczny. Jego ojciec, Wasilij III, zmarł, gdy chłopiec miał zaledwie trzy lata, co natychmiast uruchomiło lawinę przemocy. Walka o regencję była krótka i krwawa. Jako pierwszy o tron upomniał się jego wuj, Jurij Dymitrowicz, jednak jego ambicje szybko zdławiono – został aresztowany i pozostawiony na powolną śmierć głodową w wilgotnym lochu. Choć opiekę nad carewiczem miała sprawować specjalna siedmioosobowa rada opiekuńcza, faktyczną władzę jako regentka przejęła matka Iwana, Helena Glińska.

Rządy Heleny były twarde i zdecydowane, co budziło furię bojarów. Jej nagła śmierć 3 kwietnia 1538 roku przez dekady była tematem spekulacji. Tajemnica ta została ostatecznie zweryfikowana przez radzieckich naukowców w XX wieku. Badania chemiczne jej szczątków wykazały stężenie rtęci wielokrotnie przekraczające normy, co stanowi naukowy dowód na to, że została otruta przez bojarów z rodu Szujskich. Dla ośmioletniego Iwana śmierć matki była początkiem prawdziwego piekła.

Tydzień po pogrzebie Heleny, bojarzy uderzyli w ostatnie osoby, które mogły dać chłopcu poczucie bezpieczeństwa. Jej powiernik i domniemany kochanek, książę Iwan Oboleński, został aresztowany i skatowany na śmierć przez strażników więziennych. Najstraszniejszym ciosem dla dziecka było jednak odizolowanie go od Agrafeny, siostry Oboleńskiego, która pełniła rolę jego mami (piastunki). Agrafena była dla Iwana jedyną „bezpieczną bazą”, jedynym źródłem bezwarunkowej miłości w świecie pełnym dworskiego chłodu. Oskarżono ją o czary i spiskowanie, po czym siłą wywleczono z pałacu i wysłano do odległego klasztoru w Kargopolu. Iwan nigdy więcej jej nie zobaczył.

Bez Agrafeny samotność Iwana pogłębiała się, przeradzając się w patologię. Mały car i jego głuchoniemy brat Jurij stali się pionkami w brutalnej grze o wpływy. Bojarzy stosowali wobec nich wyrafinowane tortury psychiczne: na przemian ich zaniedbywali lub molestowali emocjonalnie. Dochodziło do absurdalnych sytuacji, w których możnowładcy podczas oficjalnych ceremonii padali przed Iwanem na twarz, by po zamknięciu drzwi komnat zostawiać go głodnego, brudnego i ubranego w łachmany. Słynna jest relacja samego Iwana, który wspominał, jak książę Andrzej Szujski wchodził do jego sypialni i z butami kładł się na łóżku zmarłego ojca Iwana, okazując chłopcu całkowitą pogardę.

To właśnie w tym okresie, według psychohistoryków, wykształciła się u niego osobowość paranoiczna. Nagłe zniknięcie Agrafeny nauczyło go, że miłość jest niebezpieczna, a bliskość kończy się stratą. Nie mogąc zaatakować swoich potężnych oprawców, Iwan zaczął przenosić swoją agresję na istoty słabsze. Jego młodzieńcze sadyzmy – wydłubywanie oczu ptakom, wyciąganie wnętrzności żywym zwierzętom czy zrzucanie psów i kotów z wysokich dachu pałacu – nie były jedynie wyrazem wrodzonego zła, ale klasycznym mechanizmem obronnym dziecka, które utraciło kontrolę nad własnym losem i szukało jej poprzez zadawanie bólu innym.

Często włóczył się po moskiewskich ulicach z bandą wyrostków, gdzie pod wpływem alkoholu dopuszczał się pobić i gwałtów, co było ponurą zapowiedzią późniejszego terroru Opriczników. Każdy akt okrucieństwa był echem traumy po utracie Agrafeny i matki – Iwan niszczył świat, ponieważ świat wcześniej zniszczył jego jedyne poczucie domu.

Jurij jako „Sumienie” Cara?

W 1547 roku, gdy Iwan koronował się na cara, Jurij otrzymał tytuł księcia Uglicza. Choć nie brał udziału w rządzeniu, Iwan często zabierał go na oficjalne uroczystości. Istnieją przekazy sugerujące, że widok bezbronnego i łagodnego brata był dla Iwana jedynym hamulcem moralnym. W obecności Jurija car rzadziej wpadał w szał.

Jednak tragizm Jurija polegał na tym, że był on całkowicie zależny od nastrojów brata. Kiedy Iwan wpadał w paranoję, nawet Jurij nie był bezpieczny. Choć car nigdy bezpośrednio nie podniósł ręki na brata (co w przypadku Iwana było ewenementem), Jurij musiał asystować przy makabrycznych ucztach i egzekucjach, nie mogąc wyrazić swojego przerażenia inaczej niż poprzez płacz i drżenie rąk.

Jurij zmarł w 1563 roku, mając zaledwie 31 lat. Jego śmierć zbiegła się z okresem, w którym Iwan ostatecznie staczał się w otchłań obłędu (trzy lata po śmierci żony Anastazji). Śmierć brata pozbawiła Iwana ostatniego żywego łącznika z „lepszymi” czasami dzieciństwa i jedynej osoby, która kochała go bezinteresownie, nie bojąc się jego władzy (bo Jurij prawdopodobnie nie do końca pojmował polityczny wymiar tyranii brata).

Nauka stawia tu pytanie: czy śmierć Jurija była naturalna? Biorąc pod uwagę, że w rodzie Rurykowiczów trucizna była na porządku dziennym, nie można wykluczyć, że bojarzy chcieli pozbyć się kogoś, kto miał na cara łagodzący wpływ. Po pogrzebie brata Iwan stał się jeszcze bardziej samotny i jeszcze bardziej niebezpieczny.

Kontrowersją pozostaje fakt, że Jurij – mimo ułomności – został ożeniony z Julianną Paleczkią. Małżeństwo to miało charakter czysto polityczny. Julianna po śmierci męża została zmuszona przez Iwana do wstąpienia do klasztoru (podobnie jak wiele innych kobiet z otoczenia cara), gdzie ostatecznie została zamordowana na jego rozkaz (utopiona w rzece Szeksnie). To pokazuje, że nienawiść Iwana do rodów bojarskich potrafiła dosięgnąć nawet tych, którzy byli związani z jego ukochanym bratem.

Krwawy Koniec Hegemonii: Zemsta na Rodzie Szujskich

Bezlitośni Szujscy, wykorzystując sieroctwo i bezbronność młodego cara, z każdym rokiem zdobywali coraz większą władzę, zamieniając Kreml w scenę swoich krwawych porachunków. Szczytem ich bezczelności był rok 1539, kiedy to przeprowadzili brutalny najazd na pałac, aresztując i usuwając ostatnie wierne Iwanowi osoby. Wśród nich był Fiodor Miszurin, sekretarz i oddany sługa, którego śmierć miała stać się dla młodego władcy traumatyczną lekcją bezwzględności. Miszurina żywcem obdarto ze skóry i wystawiono na widok publiczny na jednym z moskiewskich placów – był to jasny sygnał dla trzynastoletniego wówczas chłopca, że każda próba oporu wobec Szujskich skończy się w męczarniach.

Iwan, choć zmuszony do milczenia i znoszenia codziennych upokorzeń, takich jak widok księcia Andrzeja Szujskiego kładącego się w brudnych butach na łóżku jego zmarłego ojca, gromadził w sobie nienawiść, która ostatecznie eksplodowała w 1543 roku. Wtedy to trzynastoletni car, dojrzalszy i bardziej przebiegły niż sądzili jego oprawcy, postanowił dowieść, że czas bycia pionkiem dobiegł końca. Podczas grudniowego zjazdu bojarów, ku przerażeniu zebranych, Iwan niespodziewanie wystąpił przeciwko dotychczasowemu regentowi.

Głosem pełnym srogiej determinacji oskarżył Andrzeja Szujskiego o kradzieże, samowolę i brak szacunku dla majestatu. Zanim potężny bojar zdołał wezwać pomoc, Iwan dał znak swoim zaufanym psiarzom. Kazał aresztować Szujskiego i – w akcie makabrycznej sprawiedliwości – wrzucić go do zagrody pełnej wygłodniałych psów myśliwskich. Według kronik, car osobiście nadzorował egzekucję, patrząc z satysfakcją, jak zwierzęta rozszarpują ciało człowieka, który przez lata traktował go gorzej niż kundla.

Ta brutalna scena stała się momentem zwrotnym w historii Rosji. Tak skończyły się rządy bojarów, a rozpoczęła się era samowładztwa Iwana. Współczesna nauka wskazuje, że ten akt okrucieństwa był dla Iwana rodzajem krwawego katharsis – po raz pierwszy to on zadawał ból, zamiast go przyjmować. Zrozumiał wówczas, że strach jest jedynym narzędziem, które gwarantuje posłuszeństwo, co w przyszłości zaowocowało powołaniem Opriczników i całkowitym sterroryzowaniem państwa.

Anastazja i Wielki Rozłam: Od Miłości do Absolutyzmu

W 1547 roku, w wieku 17 lat, Iwan nie tylko oficjalnie zasiadł na tronie jako pierwszy car, ale także dokonał wyboru, który miał na trzynaście lat odmienić oblicze Rosji. Spośród setek kandydatek wybranych na „przegląd narzeczonych”, wskazał na Anastazję Romanowną Zacharinę-Koszkinę. Młodych małżonków naprawdę połączyło głębokie, szczere uczucie, co w świecie dynastycznych układów było rzadkością. Współczesne badania historyczne potwierdzają, że Anastazja była jedyną osobą, która potrafiła okiełznać demony drzemiące w duszy cara; w jej obecności Iwan stawał się łagodny, roześmiany i skłonny do reformatorskiego dialogu.

Ich wspólne życie było jednak naznaczone osobistymi tragediami. Anastazja urodziła mu sześcioro dzieci, z których – ku rozpaczy rodziców – tylko dwoje, Iwan i Fiodor, przeżyło niemowlęctwo. Śmierć pierworodnego Dymitra, który utonął w rzece podczas pielgrzymki, była dla cara straszliwym ciosem, lecz prawdziwy koniec „złotego wieku” nastąpił w 1560 roku wraz ze śmiercią samej Anastazji.

Gdy ukochana żona zmarła w męczarniach (prawdopodobnie otruta, co potwierdziły badania jej szczątków w XX wieku, wykazując szokujące stężenie rtęci), car ostatecznie popadł w szaleństwo. Jego rozpacz była brutalna i niszczycielska: podobno w przypływach furii uderzał głową w szafę, dopóki jej nie roztrzaskał, wył z bólu na oczach dworzan i oskarżał wszystkich wokół o zgładzenie „jego gołębicy”. Śmierć ta zerwała ostatnią nić łączącą go z człowieczeństwem.

To właśnie to załamanie psychiczne doprowadziło do bezprecedensowego manewru politycznego. Tuż przed Bożym Narodzeniem 1564 roku car, w akcie wyrachowanej manipulacji, potajemnie opuścił Moskwę, zabierając ze sobą skarby i najświętsze ikony. Z Aleksandrowskiej Słobody ogłosił zamiar abdykacji, oskarżając bojarów o zdradę, a lud o niewdzięczność. Iwan doskonale wiedział, że w oczach prostego ludu car jest namiestnikiem Boga, bez którego państwo pogrąży się w chaosie. Kiedy przerażony tłum i upokorzeni bojarzy przybyli błagać go o powrót, Iwan triumfował. Zgodził się wrócić, ale pod warunkiem oddania mu władzy absolutnej i prawa do karania „zdrajców” bez sądu. Ten cyniczny i genialny szantaż emocjonalny otworzył drogę do utworzenia Opriczniny – krwawego systemu, który na zawsze zmienił Rosję w państwo oparte na strachu.

Opricznina: Zakon Śmierci i Piekło na Ziemi

Instrumentem nowych rządów stali się tzw. Opricznicy, którzy składali carowi specjalną, niemal bałwochwalczą przysięgę wierności, wyrzekając się nawet własnych rodzin na rzecz służby władcy. Już sam ich widok budził paraliżujący strach: odziani w czarne, zakonne habity, pod którymi kryli bogate stroje i broń, dosiadali czarnych koni. Do siodeł troczyli makabryczne symbole: psią głowę, która miała węszyć zdradę, oraz miotłę, by wymieść ją z Rosji. Wielu z nich wywodziło się z nizin społecznych lub marginesu przestępczego – byli to ludzie pozbawieni sumienia, dla których car był jedynym prawem. Ich bezkarność była absolutna; potrafili w pełnym galopie wtargnąć do cerkwi i zamordować księdza sprawującego mszę, nie zdejmując nawet czapek przed ołtarzem.

Iwan IV nadał temu terrorowi formę perwersyjnej religijności. W swojej rezydencji w Aleksandrowskiej Słobodzie założył specjalny „klasztor”, a swoich oprawców nazwał „mnichami”. On sam mianował się opatem. Życie w tej siedzibie było groteskową parodią monastycyzmu: o czwartej rano car osobiście dzwonił na jutrznię, a nabożeństwa trwały godzinami. Jednak zaraz po nich następowały „posiłki”, które szybko zmieniały się w świętokradcze msze, orgie i tortury. Często mistrzem tych rytuałów był sam Iwan. Potrafił rozpalonymi szczypcami wyrywać więźniom żebra, by chwilę później, z rękami wciąż zbrukanymi krwią, czytać pijanym sługom płomienne kazania o pokorze i cnotach chrześcijańskich. Ta dualność jego natury – między ascetycznym mnichem a krwawym sadystą – do dziś jest przedmiotem badań psychiatrów.

Terror Opriczników nie miał sobie równych w ówczesnej Europie. Arsenał ich okrucieństwa był niewyczerpany: aresztowanych łamano kołem, kastrowano, rwano obcęgami i obdzierano ze skóry na żywca. Popularną metodą było polewanie ofiar alkoholem i podpalanie ich dla rozrywki cara lub wrzucanie nagich ludzi pod lód rzeki. Gdy nieszczęśnicy próbowali wyjść z przerębli, Opricznicy z uśmiechem odrąbywali im dłonie toporami. Wymyślne sadyzmy obejmowały również smażenie chłopów na wielkich, specjalnie odlanych patelniach. Kulminacją tego szaleństwa była pięciotygodniowa czystka w Nowogrodzie w 1570 roku. Car, podejrzewając miasto o chęć przejścia na stronę polsko-litewską, urządził tam rzeź, w której – według różnych szacunków – zginęło od 25 tysięcy do nawet 60 tysięcy osób. Podobny, choć nieco mniej krwawy los, spotkał później Psków.

Mieszkańcy miast kryli się w lasach, widząc nadciągającą czarną kawalkadę, ale gniew cara dosięgał każdego. Podejrzany o udział w rzekomym polskim spisku skarbnik Juriewicz Tiutin został porąbany na kawałki wraz z żoną i małymi dziećmi. Sadyzm Iwana uderzał w najczulsze punkty: nabity na pal Borys Tielepniew musiał patrzeć, jak stu Opriczników gwałci jego matkę, po czym psy dojadały jej szczątki na jego oczach. Leonid, nowy arcybiskup Nowogrodu, został zaszyty w skórę niedźwiedzia i rozszarpany przez sforę ogarów. Innego z bojarów posadzono na beczce prochu i wysadzono w powietrze, by – jak drwił car – „prędzej trafił do nieba”. Skarbnik koronny Nikita Funikow został ugotowany w kotle: na przemian zanurzano go we wrzątku i lodowatej wodzie, dopóki skóra nie odeszła od kości, a jednego z członków Rady powieszono i po kawałku rąbano toporami.

Mieszkańcy miasta kryjący się przed opricznikami (1911, domena publiczna).

Na sposobie przeprowadzania czystek przez cara, wzorować się miał później Józef Stalin.

Iwan był autorem tzw. „Domostroju”, czyli swoistego poradnika rodzinnego i religijnego. Zamieszczono w nim następującą instrukcję bicia żony: „A bić należy ostrożnie kańczugiem: rozważnie i boleśnie, straszno i zdrowo, a jeno za winę wielką i sprawę poważną, straszliwe nieposłuszeństwo i lekceważenie, zdjąwszy koszulę kańczugiem […] oćwiczyć, za ręce trzymając i rzec dobre słowo, aby gniewu nie było”. Oraz wychowania dzieci: „Jeśli kochasz swojego syna, bij go i to często. W końcu stanie się twoją radością. Nie śmiej się z nim, nie baw się, gdyż jeśli okażesz się słaby w drobnych sprawach, ucierpisz w poważnych”.

Jednocześnie car jawił się jako inteligentny, oczytany i bardzo religijny władca. Rzucał się przed ikonami, uderzając głową o podłogę, co spowodowało zrogowacenie na jego czole.

Oprycznicy i bojarzy (przed 1871 rokiem, domena publiczna).

Tragedia w Słobodzie: Śmierć Dziedzica i Upadek Dynastii

Okrucieństwo cara, hartowane przez lata na bojarach i poddanych, w końcu dotknęło członków jego najbliższej rodziny w sposób nieodwracalny. Bezpośrednią przyczyną tragedii stał się incydent o charakterze obyczajowym. Iwan, wchodząc do komnat swojej synowej, Jeleny Szeremietiewej (żony carewicza Iwana), wpadł w furię, widząc ją ubraną jedynie w lekką koszulę. W oczach cara, który mimo swego sadyzmu był religijnym purystą, taki strój był niedopuszczalny i grzeszny. Nie zważając na to, że Jelena była w zaawansowanej ciąży, car rzucił się na nią i zaczął ją dotkliwie bić. Skutki były tragiczne – kobieta jeszcze tej samej nocy poroniła.

Gdy młody carewicz Iwan stanął w obronie żony i nienarodzonego dziecka, car, trawiony paranoją i podejrzliwością (podejrzewał syna o chęć przejęcia władzy przy wsparciu bojarów), stracił nad sobą panowanie. Chwycił swoją ulubioną, ciężką, obitą żelazem laskę i zaczął okładać nią syna do nieprzytomności. Jeden z potężnych ciosów, wymierzony z furią, zmiażdżył skroń dziedzica. Carewicz padł na ziemię zalany krwią. Choć car, widząc co uczynił, natychmiast rzucił się do rannego syna, całując go i błagając o wybaczenie, było już za późno. Carewicz, który dodatkowo cierpiał na epilepsję, co mogło pogorszyć jego stan po urazie, zmarł po kilku dniach agonii, 19 listopada 1581 roku.

Czy to na pewno była laska?

Współczesne badania medycyny sądowej szczątków carewicza Iwana, przeprowadzone w latach 60. XX wieku, przyniosły zaskakujące rezultaty. Choć na czaszce znaleziono uszkodzenia, badania toksykologiczne wykazały w jego kościach gigantyczne stężenie rtęci i arszeniku. Sugeruje to, że carewicz mógł być systematycznie truty przez lata lub „leczony” tymi substancjami na syfilis, co czyniło jego organizm skrajnie słabym. Niektórzy historycy stawiają więc hipotezę, że cios laską był jedynie „ostatnią kroplą”, a dziedzic i tak umierał w wyniku zatrucia metalami ciężkimi, które były wszechobecne na dworze Iwana jako leki i narzędzia zbrodni.

Klątwa Siedmiu Żon i Los „Czarownic”

Śmierć syna była tylko wierzchołkiem góry lodowej w tragicznych relacjach Iwana z kobietami. Po śmierci ukochanej Anastazji, car traktował swoje kolejne żony z narastającym okrucieństwem, często oskarżając je o czary lub zdradę. Oficjalnie miał siedem lub osiem żon, z czego kościół prawosławny uznawał jedynie trzy pierwsze małżeństwa, co stawiało cara w pozycji chronicznego grzesznika.  W 1561 ożenił się z czerkieską pięknością Marią Tiemigriukowna, ale szybko się nią znudził. Dwa lata po jej śmierci w 1569 roku ożenił się z Marfą Sobakin, córką kupca, która zmarła dwa tygodnie później. Czwartą żoną Iwana była Anna Kotłowska, którą wysłał do klasztoru w 1575 r. Po raz piąty ożenił się z Anną Wasilszczikowa, którą wkrótce zastąpiła Wassilissa Mielentiewna (niestety zdradziła cara z księciem Iwanem Diewtielewem, który za karę został wbity na pal pod jej oknami, a ją samą car wysłał do klasztoru, po czym – według niektórych przekazów – została żywcem zamurowana w klasztornych murach lub zmuszona do patrzenia na zwłoki kochanka aż do własnej śmierci). Siódmą żoną została Maria Dolgurukaja, ale kiedy w dniu ślubu Iwan odkrył, że jego nowa narzeczona, nie jest już dziewicą, kazał ją utopić (została wciągnięta przez konie do rzeki). Jego ósmą i ostatnią żoną była Maria Nagaya, którą Iwan poślubił w 1581 roku.

W życiu Iwana IV Groźnego pojawiła się też przelotnie Anna Jagiellonka, siostra Zygmunta Augusta. Rosyjski car rozważał zawarcie z nią małżeństwa, do czego jednak w końcu nie doszło.

  Car Iwan Groźny i jego syn Iwan, obraz olejny Ilji Riepina

„Domostrój” i Dualizm Duszy: Między Pobożnością a Batem

Iwan IV Groźny jawił się współczesnym jako postać pełna sprzeczności: inteligentny, niezwykle oczytany władca i teolog, który jednocześnie sankcjonował brutalność w życiu prywatnym poddanych. Przez lata przypisywano mu autorstwo „Domostroju”, czyli swoistego kodeksu etycznego, rodzinnego i religijnego, który kształtował rosyjskie społeczeństwo przez wieki. Choć współczesna nauka wskazuje, że faktycznym redaktorem dzieła był mnich Sylwester, spowiednik cara, to właśnie Iwan uczynił z tej księgi oficjalny wykładnik moralności.

„Domostrój” w sposób przerażająco metodyczny opisywał zasady karcenia domowników. W rozdziale dotyczącym relacji z małżonką zamieszczono instrukcję bicia żony, która uderza chłodną precyzją:

„A bić należy ostrożnie kańczugiem: rozważnie i boleśnie, straszno i zdrowo, a jeno za winę wielką i sprawę poważną, straszliwe nieposłuszeństwo i lekceważenie, zdjąwszy koszulę kańczugiem […] oćwiczyć, za ręce trzymając i rzec dobre słowo, aby gniewu nie było”.

Podobne rygory dotyczyły wychowania dzieci, opierając się na biblijnej zasadzie, że brak chłosty jest oznaką braku miłości:

„Jeśli kochasz swojego syna, bij go i to często. W końcu stanie się twoją radością. Nie śmiej się z nim, nie baw się, gdyż jeśli okażesz się słaby w drobnych sprawach, ucierpisz w poważnych”.

Ta surowość wobec najbliższych szła w parze z fanatyczną, niemal ekstatyczną religijnością samego cara. Iwan potrafił spędzać całe noce na modlitwie, wykonując setki „pokłonów ziemskich”. Z niezwykłą gorliwością rzucał się przed świętymi ikonami, z taką siłą uderzając czołem o kamienną podłogę cerkwi, że z czasem na jego czole wytworzyło się wyraźne, bolesne zrogowacenie – fizyczny dowód jego duchowej udręki i próby przebłagania Boga za zbrodnie, których dopuszczał się za dnia. Ta makabryczna mieszanka pobożności i okrucieństwa sprawiała, że car wierzył, iż jako pomazaniec boży ma prawo karać poddanych w imię ich zbawienia, co czyniło go jednym z najbardziej nieprzewidywalnych władców w dziejach.

 Czy Iwan Groźny był świętym?

Choć dla wielu jest symbolem czystego zła, w niektórych kręgach rosyjskiego prawosławia (zwłaszcza wśród tzw. czarnych sotni) do dziś pojawiają się głosy postulujące kanonizację Iwana Groźnego. Zwolennicy tej tezy twierdzą, że jego okrucieństwo było formą „posługi dla państwa”, a on sam był mistykiem, który oczyścił Rosję z „bojarskiej zarazy”. Oficjalna Cerkiew Prawosławna stanowczo odcina się od tych pomysłów, przypominając o zamordowaniu przez cara metropolity Filipa, co uznaje się za jeden z najcięższych grzechów przeciwko Kościołowi.

Pomnik Iwana Groźnego, https://pixabay.com/pl/photos/car-iwan-gro%c5%bany-ko%c5%9bci%c3%b3%c5%82-pomnik-3416453/

Koniec Tyrana: Gnijące Ciało i Szachowa Partia ze Śmiercią

Ostatnie lata życia Iwana IV Groźnego to makabryczny obraz fizycznej nędzy i psychicznego rozkładu, który budził grozę nawet u jego najbardziej oddanych dworzan. Car, niegdyś postawny i silny, zmienił się w ruinę człowieka. Cierpiał na osteofity – bolesne narośla wapienne na kręgosłupie, które sprawiały, że niemal skostniał za życia. Każdy ruch był dla niego niewyobrażalną torturą, a w ostatnich latach nie był już w stanie chodzić o własnych siłach i musiał być wszędzie noszony na specjalnych noszach.

Jego stan fizyczny był odrażający: car cierpiał na wrzody i zaawansowane problemy z układem moczowo-płciowym, co objawiało się bolesną opuchlizną podbrzusza, łuszczeniem się płatami skóry i otwartymi, gnijącymi ranami. Odór wydzielany przez jego ciało był tak silny, że służba miała trudności z przebywaniem w jego komnatach. Nauka w pełni potwierdza te mroczne opisy. W sypialni cara stale znajdował się kociołek z wrzącą rtęcią, której oparami Iwan się inhalował. W XVI wieku była to jedyna znana metoda walki z syfilisem (chorobą weneryczną), na którą car najprawdopodobniej zapadł podczas swoich licznych orgii.

Długotrwałe przyjmowanie metali ciężkich doprowadziło do tragicznych skutków ubocznych. Car cierpiał na encefalopatię rtęciową – toksyczne uszkodzenie mózgu, które objawiało się skrajną drażliwością, paranoicznymi halucynacjami i niekontrolowanymi wybuchami agresji. To właśnie rtęć, niszcząca jego układ nerwowy, a nie tylko „zły charakter”, mogła stać za jego najbardziej irracjonalnymi i krwawymi decyzjami, takimi jak zamordowanie własnego syna. Dodatkowo rtęć spowodowała u niego postępującą utratę zębów oraz wypadanie włosów, co sprawiało, że pod koniec życia wyglądał jak upiorny starzec, mimo że miał zaledwie 54 lata.

Śmierć nadeszła 18 marca 1584 roku w okolicznościach niemal filmowych. Car, czując się tego dnia nieco lepiej po kąpieli, zasiadł do gry w szachy ze swoim faworytem, Borysem Godunowem. W trakcie ustawiania figur Iwan nagle osunął się na ziemię. Choć oficjalne badania ekshumacyjne przeprowadzone w 1963 roku wykazały, że przyczyną zgonu był gwałtowny udar mózgu, historycy do dziś snują domysły o „pomocy” osób trzecich. Analiza szczątków wykazała bowiem tak wysoki poziom rtęci, że niemożliwe jest rozstrzygnięcie, czy była ona jedynie lekiem, czy też Godunow – pragnący przejąć władzę – podał carowi śmiertelną dawkę trucizny w ostatnim pucharze wina, by ostatecznie zakończyć rządy tyrana.

Klątwa Grobowca i II Wojna Światowa

Z ekshumacją Iwana Groźnego wiąże się niesamowita legenda, przypominająca historię o klątwie Tutanchamona. Naukowcy pod przewodnictwem Michaiła Gierasimowa otworzyli grobowiec cara w Soborze Archanielskim na Kremlu w czerwcu 1963 roku. Według lokalnych podań, naruszenie spokoju „Groźnego cara” miało przynieść nieszczęście. Co ciekawe, to właśnie dzięki tej ekshumacji Gierasimow mógł zrekonstruować prawdziwy wygląd Iwana, udowadniając, że car był mężczyzną potężnej budowy (ok. 180 cm wzrostu), co w XVI wieku czyniło go niemal gigantem, choć jego kręgosłup w chwili śmierci był już całkowicie zdegenerowany przez wspomniane osteofity.

Dziedzictwo: Od Stalina do Putina

Postacią Iwana IV Groźnego w sposób szczególny fascynował się Józef Stalin. Widział w nim swojego politycznego poprzednika i historycznego „nauczyciela”, który jako pierwszy zrozumiał, że Rosja może być wielka tylko wtedy, gdy zostanie „oczyszczona” z wewnętrznych wrogów. Na osobiste zlecenie Stalina powstał monumentalny film Siergieja Eisensteina „Iwan Groźny”. Dyktator osobiście cenzurował scenariusz, instruując reżysera, by pokazał cara nie jako szaleńca, lecz jako silnego, osamotnionego władcę, którego okrucieństwo było smutną koniecznością dziejową służącą zjednoczeniu kraju. Stalin miał mawiać, że jedynym błędem Iwana nie było to, że zabijał, ale to, że zbyt długo pokutował po morderstwach, tracąc czas na bicie czołem przed ikonami, zamiast konsekwentnie eliminować pozostałe rody bojarskie.

Czy Władimir Putin również czerpie z Iwana?

Współczesna nauka i politologia dostrzegają uderzające podobieństwa w sposobie, w jaki reżim Władimira Putina rehabilituje Iwana Groźnego. Choć Putin rzadko bezpośrednio nazywa go swoim idolem, jego działania i retoryka państwowa mówią same za siebie:

  • Pierwszy pomnik w historii: To właśnie za rządów Putina, w 2016 roku w Orle, odsłonięto pierwszy w historii Rosji pomnik Iwana Groźnego. Putin publicznie bronił tej decyzji, twierdząc, że „czarna legenda” cara została sfabrykowana przez zachodnich dyplomatów, by oczernić Rosję.

  • Rehabilitacja Opriczniny: W państwowej narracji Opricznicy nie są już bandą morderców, lecz protoplastami nowoczesnych służb specjalnych (takich jak KGB czy FSB), które chronią suwerenność państwa przed „zachodnim spiskiem”.

  • Kult silnej ręki: Putin, podobnie jak Iwan, buduje swój autorytet na obrazie władcy, który jako jedyny potrafi utrzymać w ryzach ogromne imperium. Historyk Timothy Snyder zauważa, że Putin używa Iwana jako symbolu walki z „wewnętrzną zdradą”, co ma legitymizować uciskanie dzisiejszej opozycji.

Iwan Groźny w XX i XXI wieku: Mroczne Piętno

Przydomek „Iwan Groźny” przetrwał nie tylko w podręcznikach historii, ale stał się synonimem nieludzkiego sadyzmu w najciemniejszych momentach nowoczesności. Nosił go Iwan (John) Demjanjuk, ukraiński zbrodniarz wojenny. Jako strażnik w obozach zagłady w Sobiborze, Treblince, Flossenburgu i Majdanku, zyskał tę sławę dzięki swojemu upodobaniu do wyjątkowego okrucieństwa wobec prowadzonych do komór gazowych Żydów. Należał do formacji SS-Wachmannschaften i brał czynny udział w machinie Holocaustu. Jego proces, trwający dekady, zakończył się skazaniem w 2011 roku na pięć lat więzienia. Zmarł rok później, pozostając w pamięci potomnych jako żywy dowód na to, że „groźne” dziedzictwo cara wciąż potrafi odrodzić się w najgorszej możliwej formie.

Lingwistyczne nieporozumienie

Warto dodać, że współczesna propaganda rosyjska często wykorzystuje błąd w tłumaczeniu przydomka cara. W języku rosyjskim Iwan Groznyj brzmi niemal pozytywnie – oznacza władcę budzącego nabożny lęk, majestatycznego i srogiego, ale sprawiedliwego. Angielskie tłumaczenie „Ivan the Terrible” (Iwan Straszny) nadało mu jednak jednoznacznie negatywny, potworny wydźwięk. Putin i jego historycy często podnoszą ten argument, twierdząc, że Zachód celowo „przetłumaczył” cara na potwora, by osłabić ducha rosyjskiego narodu.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *