Dorota Pietruszka przedstawia

suplement historii

Ukrywana choroba Hitlera: czy to ona pogrzebała III Rzeszę?

 

Inspiracja: „Śmiertelna choroba Hitlera i inne tajemnice nazistowskich przywódców”, John Kingley Lattimer, wyd. Amber, 2000 r.

Czy Adolf Hitler przegrał wojnę nie tylko z aliantami, ale też z własnym ciałem? Czy postępująca choroba neurologiczna, narkotyczne mikstury osobistego lekarza i paniczny lęk przed słabością mogły wpłynąć na losy świata? Taką właśnie hipotezę stawia John K. Lattimer w książce Śmiertelna choroba Hitlera i inne tajemnice nazistowskich przywódców.

To nie jest zwykła historyczna opowieść. To wejście za kulisy upadku III Rzeszy — do gabinetów lekarzy, sal przesłuchań, więziennych cel i sekretów, które przez lata pozostawały zamknięte w archiwach.

Lekarz z Norymbergi i jego niezwykłe źródła

Doktor John K. Lattimer – urolog, był oficerem służby medycznej USA, który sprawował opiekę nad nazistowskimi zbrodniarzami podczas procesu w Norymberdze, między innymi nad Walterem Funkiem i Karlem Dönitzem. W swojej osobliwej biografii przedstawił szczegóły tej pracy, publikując jednocześnie zdjęcia i materiały, które przez długi czas pozostawały mało znane. Leczył, rozmawiał, obserwował i uczestniczył w sesjach psychiatrycznych i psychologicznych. To właśnie z tych doświadczeń narodziła się książka, która do dziś rozpala wyobraźnię.

Minął już okres tajności części dokumentów i wiele wątków stopniowo wychodzi na światło dzienne. Wcześniejsze teorie zyskują nowy kontekst, a legendy, które przez lata funkcjonowały na marginesie historii, okazują się czasem zaskakująco trwałe. Jak sugerował Lattimer — w każdej legendzie jest ziarenko prawdy. A w tym przypadku być może nawet cały silos takich ziaren.

Jednocześnie trzeba dodać jedno: choć Lattimer miał dostęp do wyjątkowych źródeł, jego interpretacje nie zawsze spełniają współczesne standardy rygoru naukowego. Dziś historycy i lekarze traktują tę książkę raczej jako cenne świadectwo epoki i śmiałą hipotezę interpretacyjną niż jako ostateczne wyjaśnienie tajemnicy Hitlera. Mimo to wiele elementów, które opisywał, znajduje dziś częściowe potwierdzenie w późniejszych analizach medycznych i historycznych.

Przygotowali naukowe wydanie "Mein Kampf". „Wykręcamy zapalnik z tej bomby"  - RMF 24

 Adolf Hitler /DPA /PAP/EPA

Pierwsze „ziarenko”: Hitler był śmiertelnie chory

Najmocniejsza teza Lattimera dotyczy hipotezy, że Hitler był nieuleczalnie chory i że właśnie ta choroba mogła przyspieszyć upadek III Rzeszy. Powszechnie wiadomo, że w ostatnich latach życia cierpiał na objawy zgodne z chorobą Parkinsona: drżenie ręki, spowolnienie ruchów, problemy z mową, sztywność, zaburzenia równowagi i coraz bardziej widoczne osłabienie lewej strony ciała.

Przez lata spierano się, skąd to wszystko się wzięło. Jedni wskazywali na skutki zamachu w Wilczym Szańcu w lipcu 1944 roku. Inni podejrzewali następstwa gazowania podczas I wojny światowej, gdy Hitler służył jako frontowy goniec. Jednak późniejsze analizy neurologiczne coraz częściej skłaniały się ku wnioskowi, że Hitler rzeczywiście cierpiał na parkinsonizm, a jedna z najbardziej dyskutowanych hipotez wskazuje, że przyczyną mogło być zapalenie mózgu, po przebytym wcześniej zapaleniu o charakterze encefalicznym (polega na tym, że tkanka mózgowa ulega stanowi zapalnemu i obrzękowi, zwykle z powodu infekcji albo nieprawidłowej reakcji układu odpornościowego). Część badaczy uważa wręcz, że właśnie taki mechanizm najlepiej tłumaczy połączenie objawów ruchowych, autonomicznych i psychicznych.

To właśnie tutaj Lattimer idzie najdalej: sugeruje, że choroba nie tylko niszczyła Hitlera fizycznie, ale też wpływała na jego osąd, temperament i decyzje wojskowe. W tej opowieści Führer nie jest już wyłącznie fanatycznym dyktatorem — staje się także człowiekiem, którego mózg i układ nerwowy stopniowo przestają funkcjonować prawidłowo.

Choroba, która miała dać mu charyzmę

Jedna z bardziej niezwykłych tez pojawiających się wokół tego tematu głosi, że to samo zaburzenie, które niszczyło Hitlera, mogło wcześniej wzmocnić jego charyzmę. W literaturze medycznej opisywano przypadki, w których następstwa zapalenia mózgu wiązały się ze zmianami osobowości, impulsywnością, odhamowaniem, a nawet z osobliwą intensyfikacją pewnych cech psychicznych.

Gdy zestawić to z biografią Hitlera, łatwo zrozumieć, dlaczego taka teoria działa na wyobraźnię. Oto człowiek, który z niespełnionego artysty i wiecznego outsidera przemienił się w fanatycznego demagoga, zdolnego porywać tłumy. Do tego doszły amoralność, brak skrupułów, wyuczona teatralność i niemal religijna wiara we własne posłannictwo. Hitler umiał doskonale odczytywać irracjonalne lęki społeczeństwa i wykorzystywać je z zimną premedytacją. Choroba mogła pewne cechy nasilić, ale nie stworzyła ich z niczego. To ważna różnica.

Współczesna historiografia jest tutaj ostrożniejsza niż Lattimer. Dziś przeważa pogląd, że stan zdrowia mógł wpływać na zachowanie Hitlera, lecz nie może służyć jako uniwersalne wyjaśnienie jego polityki, ideologii i zbrodni.

Diagnoza w bunkrze: Parkinson

Według relacji przywoływanych przez Lattimera profesor Max de Crinis miał oficjalnie rozpoznać u Hitlera chorobę Parkinsona na początku 1945 roku i zalecić specjalną „miksturę przeciw parkinsonowską”. Hitler nie miał jej ostatecznie otrzymać. W sensacyjnej interpretacji autora mogło to oznaczać, że wokół chorego przywódcy zaczynały się już rozgrywki, a część aparatu SS mogła przynajmniej brać pod uwagę usunięcie człowieka, który stawał się coraz słabszy.

Nie sposób dziś tego udowodnić ponad wszelką wątpliwość. Ale sam fakt, że temat choroby Parkinsona pojawia się tak wyraźnie w źródłach i relacjach z ostatnich miesięcy wojny, nie jest przypadkowy. Analizy filmów z końca wojny — zwłaszcza materiałów pokazujących lewą rękę i sposób poruszania się Hitlera — silnie wspierają rozpoznanie parkinsonizmu.

Lęk przed śmiercią i fatalna decyzja o ataku na ZSRR

Hitler panicznie bał się śmierci. A jeśli rzeczywiście wiedział, że jest ciężko chory i że zostało mu niewiele czasu, to jego pośpiech mógł nabrać zupełnie nowego znaczenia.

W tej logice decyzja o zaatakowaniu Związku Sowieckiego przestaje być wyłącznie strategicznym hazardem i zaczyna wyglądać jak desperacka próba wygrania wyścigu z czasem. Lattimer sugerował, że świadomość nieuleczalnej choroby mogła popchnąć Hitlera do katastrofalnego przyspieszenia wojny: do otwarcia drugiego frontu, zanim uporządkował sytuację na Zachodzie, i do porzucenia bardziej pragmatycznych wariantów, jak wzmocnienie działań Rommla w Afryce czy przejęcie pełnej kontroli nad strategicznymi zasobami.

To bardzo mocna teza — i trzeba uczciwie zaznaczyć, że większość współczesnych historyków nie uznaje jej za główne wyjaśnienie operacji „Barbarossa”. Atak na ZSRR miał przede wszystkim podłoże ideologiczne, kolonialne i strategiczne: chodziło o przestrzeń życiową, surowce, zniszczenie „żydowskiego bolszewizmu” i podporządkowanie Wschodu. Choroba mogła wpływać na styl myślenia i gotowość do ryzyka, ale nie zastępuje tych motywów.

Mimo to pytanie pozostaje fascynujące: czy człowiek, który uważał się za narzędzie historii, zaczął nagle podejmować decyzje tak, jakby wiedział, że jego czas się kończy?

Hitler, w rozmowie z ulubionym architektem-Albertem Speerem, stwierdził, że „jeśli zapanuje nad światem, przejdzie do historii jako największy wódz wszystkich czasów, natomiast, jeśli przegra, zostanie potępiony, wyklęty i spotwarzony”.
Nic takiego się nie stało.
Tajny architekt" III Rzeszy. Kim był "nazista numer dwa"
Hitler i Speer, Getty Images

Kult siły i ukrywanie słabości

Hitler budował swój wizerunek na micie niezwyciężoności. Miał być silny, zdrowy, opanowany, niemal nadludzki — uosobienie rasy panów. W takim spektaklu nie było miejsca na drżenie rąk, powłóczenie nogami, okulary, ból czy bezsenność.

Dlatego właśnie najbliżsi współpracownicy mieli ukrywać jego stan zdrowia przed opinią publiczną. Führer był chroniony dniem i nocą, poddany bezprecedensowej osłonie i kontroli. Na jego życie przygotowano dziesiątki zamachów, a on sam lubił powtarzać, że jest nietykalny, wybrany przez los, niemal nieśmiertelny. Według relacji przywoływanych przez Lattimera w spodniach miał mieć wszytą specjalną kieszeń na mały pistolet, choć publicznie utrzymywał, że nie musi nosić broni.

Najbardziej przerażające było jednak co innego: Hitler mógł ukryć zamachowców, spiski i przeciwników politycznych. Nie mógł ukryć własnego organizmu.

Ciało zaczęło go zdradzać

Już około 1940 roku dało się dostrzec pierwsze sygnały, że z Hitlerem dzieje się coś poważnego. Lewa ręka drżała mu tak silnie, że próbował ją maskować: podtrzymywał ją prawą dłonią, zaciskał na klamrze pasa albo chował za plecami. Kiedy napinał mięśnie, przez chwilę panował nad drżeniem. To był jednak tylko teatr kontroli.

Potem przyszły kolejne objawy: niedowład lewej nogi, drżenie głowy, coraz mniejsze i bardziej niestaranne pismo, czyli klasyczna mikrografia. Z czasem zaczął powłóczyć nogami, tracił równowagę, miał trudności z chodzeniem. Gdy wstawał, musiał się na kimś wspierać. Podczas spacerów zatrzymywał się co kilka metrów. Neurologicznie wygląda to jak obraz postępującego Parkinsona, a część badaczy właśnie tak interpretuje jego stan w latach 1944–1945.

Do tego dochodziły zaburzenia autonomiczne: nadmierna potliwość, bezsenność, problemy jelitowe, bolesne skurcze oczu, przejściowe zaburzenia wzroku. Niektóre z tych objawów bywają przywoływane jako argument za parkinsonizmem poencefalicznym, a nie wyłącznie tym związanym z wiekiem.

Hitler wstydził się tych oznak słabości obsesyjnie. Nie chciał być badany bez ubrania. Nie pozwalał fotografować się w sytuacjach, które mogłyby ujawnić jego niedomagania. Ukrywał okulary, korzystał ze szkła powiększającego przy mapach, ale dbał o to, by nikt nie widział w nim człowieka zależnego od pomocy innych.

Napady furii i coraz ciemniejsza psychika

Obok wyniszczenia fizycznego postępowała przemiana psychiczna. Hitler stawał się coraz bardziej podejrzliwy, impulsywny, chwiejny, a zarazem otępiały. Wybuchał nagle, wpadał w szał, walił pięściami o ścianę, tupał, pienił się z gniewu, po czym równie nagle wracał do pozornego spokoju.

Czy były to wyłącznie cechy jego charakteru, obecne od dawna? W dużej mierze tak. Ale wiele wskazuje na to, że choroba, bezsenność, stres wojenny i koktajl przyjmowanych leków mogły te reakcje potęgować. Późniejsze amerykańskie i psychiatryczne oceny Hitlera, a także analizy z epoki, mówiły o nasilonej paranoi, osobowości patologicznej i skrajnej emocjonalnej niestabilności. Jednocześnie badacze podkreślają, że nie był on „niepoczytalnym wariatem” w prostym sensie — działał z zimną konsekwencją i pełną świadomością politycznych celów.

Serce, jelita i codzienna ruina organizmu

Według relacji z otoczenia Hitler cierpiał także na niewydolność naczyń wieńcowych, nadciśnienie, a nawet epizody sercowe. Sam ten zestaw schorzeń byłby niepokojący u człowieka znacznie starszego, a przecież Führer publicznie przedstawiał się jako asceta: nie palił, był wegetarianinem, nie pił nadmiernie alkoholu.

Tyle że pod fasadą „czystego życia” krył się organizm w rozsypce. Hitler miał chroniczne problemy gastryczne, bóle brzucha, wzdęcia, skurcze, kłopoty z wypróżnianiem i stale wracające dolegliwości jelitowe. Nowsze analizy medyczne wracają dziś do tego wątku i sugerują, że cierpiał na przewlekłe zaburzenia jelitowe, być może o charakterze czynnościowym lub bakteryjnym, a oś jelito–mózg mogła mieć związek zarówno z jego stanem neurologicznym, jak i psychicznym. To jedna z tych mniej znanych, ale zaskakująco ciekawych hipotez.

Theodor Morell: lekarz, szarlatan, diler?

W tej historii jest jeszcze jedna postać niemal tak mroczna jak sam pacjent: Theodor Morell, osobisty lekarz Hitlera. To właśnie on przez lata faszerował dyktatora ogromną liczbą preparatów. Według relacji Hitler przyjmował codziennie całe garście tabletek — w tym nawet około 20 środków tylko na same wzdęcia.

Były to specyfiki uspokajające, pobudzające, przeciwbólowe, nasenne i odurzające. W jego kuracji pojawiały się między innymi brom, kofeina, koramina, atropina, strychnina, hormony, opioidy, a z czasem także amfetaminy i kokaina. Morell robił Hitlerowi zastrzyki dożylne i domięśniowe, aplikował mieszanki, których inni lekarze nie znosili i którym nie ufali. W kręgu nazistowskiej elity uchodził wręcz za hochsztaplera. Współczesne badania historyczne potwierdzają, że notatki Morella dokumentują bardzo szerokie stosowanie u Hitlera środków pobudzających, barbituranów, opioidów i kokainy.

To prowadzi do jeszcze jednej, wyjątkowo niepokojącej możliwości: że część objawów psychicznych i część załamań przywódcy mogła wynikać nie tylko z samej choroby, ale też z działań niepożądanych leków, ich wzajemnych interakcji i uzależnienia. Hitler, który budował propagandę czystości, dyscypliny i żelaznej woli, mógł być jednocześnie więźniem farmakologicznego reżimu.

Zdjęcie rentgenowskie głowy Adolfa Hitlera wykonane w czasie badania dentystycznego przez osobistego stomatologa Hugo Blaschke 
źródło: comment_xWAAKKgrWVkWx98SvMLnkdpRHYqo8GqN.jpg

Rentgen głowy i tajemnica zwłok

Podczas procesu norymberskiego pojawiły się zdjęcia rentgenowskie głowy Hitlera. Miały pomóc potwierdzić tożsamość zwłok. Na obrazach było widać stan jego uzębienia, z którego był rzekomo bardzo niezadowolony, oraz ślady przewlekłych problemów z zatokami. To właśnie uzębienie i elementy protezy dentystycznej odegrały ważną rolę przy identyfikacji szczątków. W tym sensie dentystyka okazała się ważniejsza niż polityka i propaganda — nawet po śmierci Führera to nie mit, lecz złota klamra i układ zębów przemawiały najmocniej.

Jedno jądro, plotki o impotencji i tajemnice alkowy

Jednym z najbardziej uporczywych mitów dotyczących Hitlera była pogłoska, że miał tylko jedno jądro. Przez lata funkcjonowała w żartach, pieśniach i propagandzie. Później wróciła w poważniejszej formie, gdy pojawiły się informacje o notatce medycznej z 1923 roku, sporządzonej po puczu monachijskim, według której Hitler miał niezstąpione prawe jądro, czyli wnętrostwo. Ta kwestia do dziś pozostaje opisywana jako prawdopodobna, ale nie ostatecznie rozstrzygnięta. Wiadomo, że temat był badany, a późniejsze interpretacje wskazywały właśnie na wadę rozwojową, nie na uraz wojenny spod Sommy.

Wokół życia seksualnego Hitlera przez dziesięciolecia narosły legendy: że był impotentem, że był niepłodny, że unikał relacji z kobietami, że jego związki były dziwaczne, kontrolujące, pełne napięcia i wstydu. Współczesne media i niektóre nowe hipotezy genetyczne próbowały nawet łączyć jego zachowanie z możliwymi zaburzeniami hormonalnymi, na przykład z zespołem Kallmanna, ale na razie nie są to ustalenia, które można uznać za rozstrzygające. To raczej obszar spekulacji niż twardej wiedzy.

Faktem pozostaje jedno: Hitler miał skomplikowane i wyraźnie zaburzone relacje z kobietami. Jego związek z Evą Braun przez lata trwał w cieniu. Wcześniej ogromną rolę w jego życiu odegrała Geli Raubal, siostrzenica, której tragiczna śmierć naznaczyła go psychicznie. Dopiero na kilka godzin przed samobójstwem Hitler formalnie poślubił Evę Braun, jakby nawet wobec nadchodzącego końca nie potrafił całkowicie porzucić własnej teatralnej kontroli nad życiem prywatnym.

Technologia, której nie chciał zobaczyć

Lattimer pisał, że Hitler nie docenił znaczenia samolotów odrzutowych, energii atomowej, radarów, pocisków kierowanych czy nowoczesnych systemów naprowadzania. W jego ocenie upór i stan zdrowia dyktatora zamroziły niemieckie badania, mimo że kraj ten miał potencjał naukowy, aby pchnąć wojnę na nowe tory.

To znów brzmi sensacyjnie — i częściowo jest uproszczeniem. Nie wszystkie zaniedbania III Rzeszy wynikały z osobistych kaprysów Hitlera. Wiele było skutkiem chaosu kompetencyjnego, walk frakcyjnych, błędnych priorytetów przemysłowych i realiów wojny totalnej. A jednak trudno nie zauważyć, że w ostatniej fazie wojny Führer coraz częściej reagował impulsywnie, kurczowo trzymał się własnych przekonań i odrzucał rozwiązania, które mogłyby przedłużyć zdolność Niemiec do walki. Lattimer widział w tym ślad choroby. Dzisiejszy historyk raczej powiedziałby: choroba mogła to pogłębiać, ale nie tłumaczy wszystkiego.

 
Osobisty pistolet Hitlera Walther ppk kaliber 7,65mm. Był to prezentom firmy Walther na 50 urodziny wodza (nie miał numeru seryjnego).
 

Ostatni akt w bunkrze

W obliczu klęski i własnej degradacji Hitler zdecydował się na ostateczny krok. 30 kwietnia 1945 roku popełnił samobójstwo w berlińskim bunkrze. Obok niego była Eva Braun, świeżo poślubiona żona. Ich ciała wyniesiono do ogrodu Kancelarii Rzeszy, oblano benzyną i podpalono. „Ta świnia jednak to zrobiła. Głupio, że nie udało nam się go dopaść”– powiedział Stalin, kiedy dowiedział się o samobójstwie Hitlera.

Właśnie wtedy historia weszła w strefę półmroku. Sowieckie raporty, identyfikacja szczątków, fragmenty czaszki, zniszczone pozostałości, tajne przechowywanie ciał, a później decyzja z 1970 roku o zniszczeniu zachowanych szczątków na rozkaz władz ZSRR — wszystko to sprawiło, że część pytań o zdrowie Hitlera pozostała bez odpowiedzi. Skoro mózg spłonął i nie zachowano materiału, którego dałoby się użyć do ostatecznej neuropatologicznej diagnozy, nigdy nie dowiemy się z absolutną pewnością, jaki dokładnie był stan jego układu nerwowego w chwili śmierci.

 Zdjęcie prawdopodobnie przedstawiające zwęglone ciało Adolfa Hitlera w drewnianej skrzyni, kwiecień 1945 r. w Berlinie, UPI /Picture Alliance / PAP

Czy choroba naprawdę przegrała za niego wojnę?

To jest pytanie, które sprawia, że książka Lattimera wciąż działa na czytelnika. Czy gdyby nie Parkinson, zaburzenia neurologiczne, uzależnienie od leków i rosnąca psychiczna degradacja, Hitler wygrałby wojnę? Czy los świata zależał od drżenia lewej ręki człowieka zamkniętego w bunkrze?

Na to pytanie nie ma uczciwej odpowiedzi twierdzącej. Współczesna historiografia jest tu jednoznaczna: zdrowie Hitlera było ważnym czynnikiem, ale nie było jedynym ani nawet najważniejszym. O losie III Rzeszy zdecydowały również gigantyczne błędy strategiczne, przewaga przemysłowa aliantów, logistyka, polityka okupacyjna, opór podbitych narodów i fanatyczna ideologia samego nazizmu.

Ale równie prawdziwe jest to, że człowiek stojący na szczycie totalitarnej piramidy nie był już pod koniec wojny tym samym człowiekiem, który rozpętał jej początek. Był wyniszczony, zależny od leków, coraz bardziej odklejony od rzeczywistości i coraz bardziej uwięziony w micie własnej wielkości.

A to oznacza, że ciało Führera mogło stać się jednym z cichych frontów II wojny światowej.

Zniszczony bunkier Hitlera w Berlinie, źródło: Wikipedia

Co dziś naprawdę wiemy?

Dziś najostrożniejsza wersja tej historii brzmi tak:

Hitler najprawdopodobniej cierpiał na parkinsonizm, być może o charakterze poencefalicznym. Miał też liczne problemy gastryczne, objawy autonomiczne i prawdopodobnie bardzo zły stan ogólny. Jego lekarz Theodor Morell podawał mu ogromne ilości środków farmakologicznych, co mogło potęgować zarówno objawy fizyczne, jak i psychiczne. Niektóre sensacyjne wątki — jak pełne znaczenie choroby dla decyzji wojennych, seksualne sekrety czy medyczne szczegóły budowy ciała — pozostają częściowo niepotwierdzone albo są wciąż przedmiotem sporów.

Lattimer miał rację w jednym fundamentalnym punkcie: za kulisami III Rzeszy krył się człowiek słaby, schorowany i coraz bardziej rozpadający się od środka.

A to całkowicie zmienia sposób, w jaki patrzy się na ostatnie lata Hitlera.

P.S. Hitler, Inga Arvad i nieoczekiwany ślad prowadzący do Kennedy’ego

Jest w tej historii jeszcze poboczny, ale zaskakujący epizod. Hitler miał zwyczaj ofiarowywać wybranym osobom swoje fotografie z dedykacją, oprawione w srebrne ramki. Jedną z obdarowanych była duńska dziennikarka i dawna miss, Inga Arvad, która bywała w jego loży podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie. Później Arvad znalazła się w Stanach Zjednoczonych i związała z młodym Johnem F. Kennedym. Ich relacja była na tyle poważna, że zwróciła uwagę otoczenia Kennedych i amerykańskich służb. Zachowana korespondencja Arvad znajduje się dziś w zasobach biblioteki prezydenckiej JFK, a historycy potwierdzają, że ich romans był realnym epizodem w życiu przyszłego prezydenta.

To jeden z tych momentów, kiedy historia pokazuje swoje najbardziej nieprawdopodobne sploty: kobieta z otoczenia Hitlera i przyszły prezydent USA w jednej opowieści, zanim świat zdążył ułożyć się po wojnie.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *