Inspiracja: James Rollins „Amazonia”, wyd. Albatros, 2018 r.
W kolejnej książce Jamesa Rollinsa wyruszamy na poszukiwanie tajemniczej rośliny, która potrafi regenerować komórki ludzkiego ciała i powodować odradzanie się narządów. Czy taka roślina naprawdę istnieje, tego nie wiemy. Wiemy natomiast o dzikich, odizolowanych plemionach Amazonii, które zostały odkryte na przestrzeni kilkudziesięciu lat. I co fascynujące, nie są to wszystkie.
Amazonia jest największym kompleksem leśnym na świecie. Nazywana płucami ziemi stanowi największy i najważniejszy ekosystem. Wyłapuje prawie pół miliarda ton węgla wypuszczanego przez nas do atmosfery pod postacią gazów cieplarnianych i produkuje najwięcej tlenu tak nam potrzebnego. Na obszarze ponad 4,1 mln km2 znajduje się jedna piąta światowych zasobów słodkiej wody, ok. 75 tys. gatunków drzew, 150 tys. gatunków innych roślin i miliony gatunków zwierząt, z których znakomita część jest nie zbadana. A człowiek ją sukcesywnie niszczy… Który gatunek w taki sposób traktuje swoje środowisko życia?- żaden. Tylko my mamy te niszczycielskie zapędy.
Plemiona Amazonii to w większości niezbadane ludy, do których dostęp ograniczony jest zarówno przez przyrodę jak i przez nich samych. Są bardzo wrogo nastawieni do obcych i tylko nielicznym udało się przeżyć spotkanie z nimi. Kiedy widzą przelatujący samolot lub przepływającą łódź strzelają zatrutymi strzałami. Bronią się przed cywilizacją zachodnią, która niszczy ich środowisko i powoduje, że muszą często zmieniać swoje miejsce zamieszkania. A to też im się bardzo nie podoba. Trochę „ucywilizowane” plemiona przyjmują niewielkie grupy turystów i prezentują swoją kulturę, zwyczaje i sposób życia. Jeżeli chcemy obejrzeć środowisko w którym żyją, to tylko oni są nam w stanie bezpiecznie je pokazać. Zewsząd czyhają przecież niebezpieczeństwa zarówno ze strony zwierząt, roślin, owadów ale także innych ludów. No i jeszcze mamy niekwestionowanego króla tego obszaru- jaguara (widzimy go np. w filmie Mela Gibsona „Apocalypto”). Natomiast tubylcy traktują go nawet jako boga. Według szamańskich wierzeń jaguar mógł być pokrewnym duchem lub formą przybraną przez czarownika. Jest on uosobieniem płodności (często przedstawiano jaguara z kobietami) oraz ogromnej mocy, którą posiedli tylko wtajemniczeni.
W „Amazonii” autor przywołuje jedno z istniejących plemion – Yanomami (nazywani również: Waika, Sziriana, Guaharibo).
„Duchy dżungli mieszkają z dala od wielkich rzek, w głębi deszczowego lasu. Duchy dżungli zobaczysz tylko wtedy, gdy same będą tego chciały. Duchy dżungli unikają obcych: jeśli przyjdziesz do nich bez zaproszenia – zginiesz. Duchy dżungli – Yanomami. Ostatni wolni Indianie Amazonii” tak określił ich Janusz Kasza w książce „Duchy dżungli”.
Jest to jedno z największych plemion żyjących na terenie Brazylii i Wenezueli. Liczebność sięga ok. 32000 osób (niektórzy szacują, że ok. 20000). Żyją tak jak tysiące lat temu, chociaż czasem można zobaczyć ich ubranych w T-shirty. Są bardzo porywczy i wojowniczy, potrafią toczyć wojny z innymi plemionami nawet o kobiety.
Powoli jednak ulegają cywilizacji, głównie szczególnie dzięki misjom (stąd te T-shirty). Część z nich, którzy zaciekle bronią się przed białym człowiekiem, rozsianych jest wzdłuż małych, niedostępnych rzek, których bystrza i wodospady stanowią skuteczną barierę przed inwazją cywilizacji białego człowieka. Yanomami żyjący w górnym biegu rzeki Orinoco maja bielsza skórę i jasne oczy, a Ci z okolic Rio Negro są ciemniejsi i z brązowymi oczami. Niestety proces asymilacji jest tak gwałtowny, że w ciągu kilkunastu lat Yanomami z pewnością przestaną istnieć jako wspólnota tubylcza.
Yanomami posługują się głównie łukami z dwumetrowymi trzcinowymi strzałami zakończonymi piórami czarnego ptaka Hokko. Używają trucizn, które sami przygotowują. Są to: kurara, otrzymywana z lian mamokori z dodatkiem wyciągu z kory drzewa aszukamakei oraz aroari- trucizna z rośliny rocas (jest to roślina hodowlana, a truciznę przygotowuje się z jej bulw). Trucizny podane w odpowiedniej dawce mają właściwości lecznicze. Zresztą wiedza na temat roślin leczniczych jest u Yanomami ogromna. Szamani rozpoznają je „czując” ich promieniowanie, do leczenia gorączki używają mułu rzecznego, mieszają sproszkowane robaki, części gniazd mrówek drzewnych, nawet potrafią nastawiać złamania!
Wbrew ogólnej opinii nie są kanibalami, chociaż poniekąd zjadają swoich zmarłych- ich spopielone prochy dodają do zupy bananowej o nazwie mingao (podobnie czynią Puyanawa).
Yanomami wieszają ciała zmarłych na drzewach lub w specjalnych „klatkach” i później palą na stosach na środku tzw. szabono. Potem przesiewają stos i wyciągnięte kości tłuką na proszek. I właśnie on dodawany jest później do zupy. Obrzęd nazwa się „reaho” czyli uczta popiołów i jest jednym z najważniejszych rytuałów plemienia. Na tą uroczystość zapraszają nawet gości z innych wiosek. Yanomami wierzą, że dopiera jak spożyją papkę z popiołami to wtedy dusza zmarłego przestanie się błąkać po dżungli i przechodzi do wielkiego szabono Groma (dla nich to oznacza raj- hetu-misi)- jeżeli był dobry. Jeżeli ktoś był zły to wpada do przepaści z wrzącą żywicą- Szaporiwake.
Na czas reaho zakopuje się topór wojenny, wspólnie wspomina zalety zmarłego, ale po ceremonii nikomu nie wolno wymówić jego imienia. Dopełnienie tych warunków jest niezbędne, by duch zmarłego nie błąkał się po lesie i mógł trafić do wielkiego szabono Groma, raju Yanomami zwanego hetu-misi, i cieszyć się odzyskaną młodością, bogactwem niebiańskich lasów. Ich mitologia jest starsza od europejskich – jest w niej zdobycie ognia, niebo, piekło i czyściec, jest wielki potop i historia powstania świata, jest walka dobra ze złem, zbrodnia i kara.
Zazdrośnie strzegą swych zwyczajów i kultury, żywiąc tradycyjny szacunek wobec przyrody, która ich otacza. To jedno z najprymitywniejszych wspólnot indiańskich na kontynencie południowoamerykańskim powoli ulega jednak cywilizacji, głównie szczególnie dzięki misjom (stąd te T-shirty). Część z nich (którzy zaciekle bronią się przed białym człowiekiem), rozsianych jest wzdłuż małych, niedostępnych rzek, których bystrza i wodospady stanowią skuteczną barierę przed inwazją cywilizacji białego człowieka. Yanomami żyjący w górnym biegu rzeki Orinoco maja bielsza skórę i jasne oczy, a Ci z okolic Rio Negro są ciemniejsi i z brązowymi oczami. Niestety proces asymilacji jest tak gwałtowny, że w ciągu kilkunastu lat Yanomami z pewnością przestaną istnieć jako wspólnota tubylcza.
A jak wygląda zwykłe życie Yanomami? Oto kilka zwyczajów:
Czy Yanomami znali uzdrawiającą roślinę- bohaterkę książki? Z pewnością tak (może nie aż o takich właściwościach regeneracyjnych), bo przecież żyjąc wśród przyrody przez tyle wieków nauczyli się o niej wszystkiego.
Dzięki badaniom my też znamy niektóre z ich roślin np: Ayahuasca- święte pnącze Yanamami ( aya znaczy ciało, dusza wahska- sznur, lina), jak mówią „pnącze duszy” lub „liana umarłych”. Eliksir z tej rośliny ma cudowne właściwości uzdrawiające zarówno ciało jak i ducha. Ayahuasca jest wykorzystywana nie tylko do wywoływania wizji i uzdrawiania, ale podobno również do osiągania nikczemnych celów: do pozyskiwania tajemnych mocy, do przyciągania lub uwodzenia kochanków, do rzucania złych uroków albo nawet zabijania wrogów w wizjonerskich wymiarach. Ale to chyba nie o tą roślinę chodzi Rollinsowi…
A oto inne egzotycznie brzmiące nazwy roślin leczniczych: Mapacho, Ajo-Sacha, Catahua, Chirik- Kanango, Chuchuhuasi, Noja- Rao (podobno ci, którzy ją zażywają widzą świetliste postacie, obłoki i jasną energię. To drzewo mogło być inspiracją dla twórców Avatara) .
Nie tylko rośliny mają cechy lecznicze, ale również zwierzęta, m.in. żaba Kambo, której wydzielina (kambo albo sapo) bardzo wspomaga układ odpornościowy (używany jest głównie przez plemię Mayoruna i Matses) i pomaga w leczeniu m.in. raka, AIDS, Alzheimera, Parkinsona, zaburzenia snu, problemy trawienne alergie schorzenia serca a nawet niepłodność- gratka dla firm farmaceutycznych
(słowianie też mają swoje magiczne rośliny: https://blog.slowianskibestiariusz.pl/zycie-slowian/zielnik/magiczne-rosliny-slowian-ziola-w-tradycji-i-obrzedach-slowian/).
Szamani uważają, że ciało człowieka jest jednością. Jeżeli jedna z cząstek nie funkcjonuje dobrze, to reszta również, bo wszystko się z sobą łączy. Emocjonalne traumy i „rany duchowe” uszkadzają cały organizm i powodują osłabienie ciała, a kiedy „ciało emocjonalne” jest chore, ciało fizyczne nie może wyzdrowieć. Do uleczenia potrzeba tylko świętych roślin, odpowiednich zaklęć i rytuałów a wtedy powróci nasza wrodzona zdolność do uzdrawiania umysłu i ciała. MAGIA NATURY!
Nie sposób opisać wszystkie plemiona (szacuje się, że jest ich ok. 200), dlatego wybrałam jeszcze kilka ciekawostek:
1. Według legend, podobno w Amazonii żyje plemię półludzi- półmałp, zwanych Maricoxi, ale nie jest to potwierdzone. zdj. www.wikipedia.org
Możliwe, że Maricoxi to w istocie małpa de Loysa, odkryta rzekomo w 1920 roku. Problem w tym, że istnienie małpy de Loysa również nie zostało nigdy potwierdzone.
2. Huaorani najwaleczniejsze plamiono Amazonii, uważają się za potomków jaguara i orła. Używają zatrutych strzałek. Huaorani mają swoją „zemstę krwi” czyli tradycyjne mszczenie się przez morderstwo. W latach 90. utworzony został Rezerwat Etniczny Huaorani, będący częścią Rezerwatu Człowieka i Biosfery UNESCO.
3. Sentinelczycy- zupełnie odizolowane plemię liczące prawdopodobnie ok. 250 osób. W 2018r udał się do nich amerykański misjonarz, ale zginął od strzału z łuku. Sentinelczycy mają swoją wyspę na własność, nikt im nie przeszkadza, a nawet kontakty z wyspiarzami są zabronione przez prawo. Mieszkają w dużych wielorodzinnych chatach z kilkoma paleniskami. jednak nie wiadomo czy potrafią rozniecać ogień, czy pozyskują go np. z pożarów. Od 2005 r. obowiązuje całkowity zakaz zbliżania się do Sentinelu Północnego ze względu na agresywną postawą tubylców oraz zagrożeniem ich zdrowia w kontakcie z patogenami nieznanych dla ich organizmu chorób.
4. Plemię Kawahiva, prawdopodobnie ostatni, naprawdę „dzicy” ludzie na świecie, zostali sfilmowani po raz pierwszy w 2013 r. Liczebność to ok. 50 osób. Dla nich samolot to coś pomiędzy latającym potworem a przerażającym bóstwem (w 2005 r. prokurator wszczął pierwsze w Brazylii śledztwo w sprawie ludobójstwa plemienia Indian, z którym nikt nie miał kontaktu. Związane to jest z eksploatacją amazońskich lasów)
6. Achuara- przysmakiem tego plemienia są pędraki. Jedzą je na surowo, gotowane bądź opiekane nad ogniem a martwe stanowią dobrą przynętę na ryby. Uwielbiają także mięso małp. Co ciekawe, maja nieco inny niż pozostałe plemiona, sposób walki z wszawicą- po prostu traktują wszy jako przekąskę. Poza tym wybieranie sobie ich nawzajem z włosów, traktowane jest jako pieszczota.
Amazonia- niezbadany, fascynujący i tajemniczy świat, pełen guseł, duchów, uroków, niebezpiecznej ciszy i złowrogich dźwięków. Można się zagłębić i odszukać pierwotny instynkt człowieka.
Miejmy tylko nadzieję, że zdążymy to zrobić zanim ostatnie plemiona znikną na zawsze. Niestety to biały człowiek doprowadza je do zagłady. To przed nami- plantatorami, drwalami, gangami, poszukiwaczami złota i ciekawskimi turystami te ludy uciekają. A przecież bez nich nie jesteśmy w stanie poznać świata Amazonii i jego potencjału. Badanie go na własną rękę nie wchodzi w rachubę, bo sami nie przetrwamy w złowrogiej dżungli.
P.S.
Legendy plemion amazońskich:
HISTORIA KAJMANA – to było zanim człowiek wiedział jak rozpalić ogień, zanim człowiek wiedział jak polować. Jadł wiec ziemie. Pewnego razu szaman jedząc ziemie i odprawiając magie zamienił się w kajmana i potrafił się odmienić kiedy chciał. Dodatkowo posiadł dar zionięcia ogniem. Trzymał ten sekret dla siebie. Gdy wyszedł poza wioskę, dziecko znalazło kawałek nadpalonego liścia i pokazało starszym, którzy zaczęli podejrzewać, ze ogień wychodzi z ust szamana. Kiedy szaman wrócił sprowokowali go by im pokazał ogień, wtedy szaman zaśmiał się i pożar spalił wszystko dookoła. Szaman się rozzłościł i zagroził, ze teraz jak inni znają jego sekret to on pokaże im, że ma większa moc i sprawi, że oni wszyscy pomrą. Ale zamiast tego sam zamienił się w kajmana, jego kobieta w mrówkę i nie mogli się odmienić do postaci ludzkiej. I tak już zostali.
HISTORIA KSIEŻYCA – kiedy księżyc był nisko, Yanomami tracili dzieci w niewyjaśniony sposób, zorientowali się w końcu, ze to księżyc kradnie ich dzieci i ze jest złym duchem. Postanowili zabić księżyc. Wysłali dwóch wojowników. Jeden z wojowników był Panema czyli pechowiec i nie udało mu się tego dokonać ale drugi był Marupiara zawsze trafiał do celu i zabił księżyc. Mała kropla krwi z księżyca spadla na ziemie i tam powstała mała społeczność Yanomami. W innym miejscu spadla większa kropla krwi z księżyca i powstała większa społeczność Yanomami. Dlatego Yanomami wierzą, ze pochodzą z księżyca.
LEGENDA O GOIABIE (GUAWIE)- Wiele lat temu, w plemieniu Indian Ofaié, żył Tipuararã. Był on Indianinem bardzo dumnym i aroganckim. Plemię, w którym żył, było pokojowo nastawione do wszystkich i żyło w społeczności gdzie wszystko było wspólne, mieszkańcy dzielili się zarówno pożywieniem i domem. Tipuararã uważał jednak, że to jemu należą się wszystkie dobra plemienia.
Tipuararã był zakochany w córce wodza imieniem Yukanã, najpiękniejszej Indiance w całym plemieniu. Pewnego dnia, kiedy Yukanã była już w wieku, kiedy kobiety z plemienia Ofaié wychodziły za mąż, jej ojciec wezwał wszystkich mężczyzn do siebie. Aby zdobyć rękę córki wodza, należało wykazać się największym męstwem, odwagą oraz umiejętnościami, toteż wódz nakazał kandydatom wyruszyć na polowanie. Ten, który wróciłby z największą i najgroźniejszą zwierzyną, miał zostać mężem Yukany.
Mężczyźni ruszyli w dżunglę w poszukiwaniu łupów, każdy liczył na to, że jego zdobycz będzie większa i bardziej imponująca niż pozostałych myśliwych. Po jakimś czasie, powrócili do wioski, zebrali się wokół wodza i przedstawili swoje łupy. Tipuararã był pewny swojej wygranej, jako że udało mu się upolować ogromnego, prawie 8 metrowego aligatora. I wygrałby zawody, gdyby nie Xaca- Butchaka- ulubieniec wodza, który upolował lwa za pomocą wyłącznie jednej włóczni. Był to największy lew jakiego Ofaié kiedykolwiek widzieli. Xaca -Butchaka wygrał więc zawody oraz otrzymał w nagrodę rękę córki wodza.
Tipuararã był wściekły. Kiedy tylko zaszło słońce, wyruszył aby się zemścić. Odszukał Xaca- Butchaka i bezlitośnie przebił go swoją włócznią. Następnie, odnalazł wodza, i jego także zabił z zimną krwią.
Następnego dnia wioska przebudziła się w szoku. Ciała wodza i Xaca- Butchaka leżały porzucone w środku wioski. Jedyną wskazówką na rozwiązanie zagadki morderstwa był brak Tipuarary. Mieszkańcy postanowili go odszukać.
Tipuararã ukrywał się w tym czasie głęboko w dżungli. W pewnym momencie, kiedy poczuł, że jego współplemieńcy się zbliżają, nie wiedząc co czynić, upadł na kolana i z całych sił błagał o przebaczenie Tupy. Indianie znaleźli go podczas modlitwy. Nie było przebaczenia dla zbrodni jaką popełnił, więc Tipuararã został przez Ofaié zabity.
Ale Tupã postanowił dać młodemu Indianinowi szansę zadośćuczynienia. Jego ciało przekształciło się w wielkie drzewo, na którym pojawiły się nieznane owoce.
Mówi się, że te owoce są błogosławieństwem od Tupy. Uprawiane do dzisiaj, znane są pod imieniem „goiaba” (guawa).
Źródła:
Janusz Kasza „Duchy dżungli. Opowieść o Yanomami, ostatnich wolnych Indianach w Amazonii”, wyd. Otwarte na świat, 2010 r.
https://santamedicina.pl/plemiona-amazonii-jak-starozytna-kultura-przetrwala-wieki/- tutaj znajdziecie opisy różnych amazońskich plemion.
https://www.national-geographic.pl/artykul/przetrwac-poza-cywilizacja-jak-zyja-plemiona-z-ktorymi-reszta-ludzkosci-nie-ma-kontaktu
https://wiadomosci.dziennik.pl/nauka/artykuly/584167,amazonia-plemie-cywilizacja-brazylia-rdzenni-mieszkancy.html
https://palkiewicz.com/wyprawy-podroze/plemie-yanomami/
https://www.religie.424.pl/indianie-yanomami,2581,article.html
http://www.washingtonpost.com/wp-srv/special/world/yanomami/
https://www.religie.424.pl/indianie-yanomami,2581,article.html
https://poznaj-swiat.pl/article/2491/mieszkalam-u-achuarow