Dorota Pietruszka przedstawia

suplement historii

Zagadka Attyli. Dlaczego „Bicz Boży” nie zdobył Rzymu?

Attyla – postrach Europy | Portal historyczny Histmag.org - historia dla  każdego! Attyla depcze ciała wrogów na XIX-wiecznym obrazie Eugène’a Delacroix. Domena publiczna
 
Inspiracja: James Rollins „Oko Boga”, tłum. Paweł Wieczorek, wyd. Albatros, 2019 r.
 

Rok 452. Nad Italią unosił się dym spalonych miast, a mieszkańcy Cesarstwa Zachodniorzymskiego byli przekonani, że nadchodzi koniec świata.

Od północy ciągnęła armia, której obawiała się cała Europa. Hunowie nie przypominali regularnych wojsk Rzymu. Nie budowali wielkich machin oblężniczych, nie nosili lśniących zbroi ani nie prowadzili długich debat politycznych. Pojawiali się nagle — jak burza spadająca ze stepów. Palili, grabili i znikali równie szybko, jak się pojawili.

Na ich czele jechał człowiek, którego kronikarze nazwali „Biczem Bożym”.

Attyla.

Imię, które przez stulecia budziło strach. Matki miały nim straszyć dzieci, a kapłani widzieli w nim karę zesłaną przez Boga za grzechy świata.

I właśnie ten człowiek stał wtedy u bram Italii.

Akwileja legła w gruzach. Miasto, które przez lata uchodziło za jedną z najpotężniejszych twierdz cesarstwa, zostało zrównane z ziemią tak dokładnie, że — jak później pisano — wilki miały przebiegać po ruinach tam, gdzie wcześniej stały marmurowe wille i świątynie. Potem przyszła kolej na Mediolan, Padwę i Weronę. Uciekinierzy tłoczyli się na drogach, a ci, którzy mieli pieniądze, próbowali ratować się ucieczką na laguny Adriatyku. Według części historyków właśnie z tych dramatycznych wydarzeń miała narodzić się późniejsza Wenecja.

W Rzymie wybuchła panika.

Cesarz Walentynian III podobno chciał uciekać z Italii. Armia była zbyt słaba, aby zatrzymać Hunów. Flawiusz Aecjusz — ostatni wielki dowódca Zachodu — wiedział, że otwarte starcie mogłoby skończyć się katastrofą.

I wtedy wydarzyło się coś, co do dziś pozostaje jedną z największych zagadek późnego antyku.

Do obozu Attyli przybył stary papież Leon I.

Nie prowadził ze sobą legionów. Nie miał armii ani fortyfikacji. Według części przekazów szedł boso, ubrany jedynie w skromne szaty. Inne źródła twierdzą, że rozmowy odbywały się konno, w otoczeniu uzbrojonych łuczników Hunów. Niezależnie od wersji jedno jest pewne — po spotkaniu z Leonem Attyla zawrócił swoją armię.

Dlaczego?

To pytanie od półtora tysiąca lat rozpala wyobraźnię historyków, pisarzy i poszukiwaczy tajemnic.

Bo przecież wszystko wskazywało na to, że Hunowie zdobędą Rzym.

Co więc wydarzyło się podczas tej rozmowy?

Czy papież przekupił Attylę ogromnym okupem w złocie? A może „Bicz Boży” naprawdę uwierzył, że nad Wiecznym Miastem czuwa potęga większa od jego armii?

Aby zrozumieć tę zagadkę, trzeba najpierw zrozumieć samego Attylę.

Dla Rzymian był barbarzyńcą. Dla swoich ludzi — niemal półbogiem.

 

Skąd przybyli Hunowie?

Aby zrozumieć zagadkę Attyli, trzeba najpierw zrozumieć legendę Hunów.

W opowieści o Arpadzie „Niebieska droga wojowników” według Kate Seredy, cytowanej przez Normana Daviesa w książce Europa, czytamy:

„Na rozległych równinach Azji żyły dwa mężne, dzikie plemiona. Nazwano je Hunami i Madziarami. Gdy ich lud urósł w liczbę, Hunowie wyruszyli na poszukiwanie miejsca, gdzie mogliby się osiedlić. Po wielu trudach dotarli do ziemi zielonej od pastwisk, błękitnej od bystrych rzek, bogatej w zalesione wzgórza. Ale kraj nie był wolny. Należał do Rzymian, którzy nazwali go Panonią. Najmężniejszy pośród Hunów był młody książę imieniem Attyla, przeto wybrali go królem (…)”.

Dla mieszkańców cesarstwa Hunowie byli niemal ludźmi z innego świata. Nadciągnęli ze stepów Azji jak żywioł, którego nie sposób zatrzymać. Poruszali się szybciej niż rzymskie legiony, walczyli konno i potrafili razić przeciwników gradem strzał podczas pełnego galopu.

Kronikarze opisywali ich z mieszaniną strachu i fascynacji.

Attyla zaś stał się symbolem ich potęgi.

„Bicz Boży”

Attyla (łac. Attila, prawdopodobnie z gockiego: „mały ojciec”, „ojczulek”) zapisał się w historii jako bezwzględny i okrutny barbarzyńca, który rządził żelazną ręką. Dla Rzymian był sprawcą rzezi i zniszczeń na niewyobrażalną skalę. Dla potomków Hunów — legendarnym bohaterem i jednym z największych wodzów w dziejach stepu.

Miał być człowiekiem surowym, ale niezwykle inteligentnym. Podobno gardził luksusem. Podczas uczt jego wodzowie pili z drogocennych kielichów, a on sam używał prostego drewnianego kubka.

Jednocześnie był doskonałym politykiem i strategiem. Hunowie z łatwością podporządkowywali sobie barbarzyńskie ludy napotykane na swojej drodze. Wiele plemion drżało przed samą wieścią o nadciągającej armii Attyli.

Nam jednak postać wodza Hunów kojarzy się dziś przede wszystkim z ogromnym skarbem, który miał zaginąć razem z jego grobowcem.

Śmierć Attyli do dziś pozostaje jedną z największych zagadek starożytności. Człowiek, którego obawiało się całe Cesarstwo Rzymskie, nie zginął w wielkiej bitwie, nie poległ od miecza wroga i nie umarł podczas oblężenia miasta. „Bicz Boży” odszedł nagle — w noc weselną, w chwili, gdy wydawało się, że nic i nikt nie może mu zagrozić.

Był rok 453.

W obozie Hunów trwała wielka uczta z okazji ślubu Attyli z germańską księżniczką Ildico. Wino lało się strumieniami, śpiewano pieśni o zwycięstwach wodza, a wojownicy świętowali kolejne triumfy swojego przywódcy. Imperium Hunów znajdowało się u szczytu potęgi. Zaledwie rok wcześniej Attyla stał u bram Rzymu, a imię wodza budziło strach od Konstantynopola po Galię.

Nikt nie przypuszczał, że tej samej nocy wszystko się skończy.

Nad ranem strażnicy zauważyli, że z komnat wodza nie dochodzą żadne dźwięki. Gdy w końcu otwarto drzwi, oczom Hunów ukazał się przerażający widok.

Attyla leżał martwy.

Według najstarszych przekazów podczas uczty upił się do nieprzytomności, dostał silnego krwotoku z nosa i udusił się własną krwią we śnie. Wersję tę podał m.in. kronikarz Priskos, którego relacje uchodzą dziś za jedne z najbardziej wiarygodnych.

Ale już współcześni Attyli nie bardzo chcieli wierzyć, że człowiek, który terroryzował pół świata, mógł umrzeć w tak banalny sposób.

Niemal natychmiast zaczęły pojawiać się plotki.

Jedni szeptali, że młoda Ildico wcale nie była niewinną panną młodą, lecz zabójczynią nasłaną przez wrogów Hunów. Inni twierdzili, że podczas nocy weselnej otruła Attylę winem albo sztyletem zakończyła życie człowieka odpowiedzialnego za śmierć tysięcy ludzi.

W średniowiecznych kronikach historia stawała się jeszcze bardziej mroczna.

Agnellus, historyk arcybiskupów Rawenny, pisał wręcz, że Attyla został zabity przez „nędzną kobietę”. Nie podał jednak szczegółów. I właśnie ta tajemniczość sprawiła, że legenda zaczęła żyć własnym życiem.

Pojawiły się hipotezy o uduszeniu. O spisku germańskich wodzów. O zabójcach działających na rozkaz cesarza. A nawet o tajnej zemście papieża Leona I.

Według jednej z bardziej sensacyjnych teorii otoczenie Leona mogło obawiać się, że Attyla wróci pod mury Rzymu, dlatego postanowiono pozbyć się go raz na zawsze. Zwolennicy tej hipotezy twierdzili, że do obozu Hunów mogło trafić zatrute wino ślubne.

Nie ma jednak żadnych dowodów, że rzeczywiście doszło do zamachu.

Współcześni historycy częściej wskazują na bardziej naturalne przyczyny śmierci. Attyla prowadził niezwykle wyczerpujący tryb życia. Niektórzy badacze podejrzewają pęknięcie naczynia krwionośnego, udar albo gwałtowny krwotok wywołany wieloletnim nadużywaniem alkoholu. Pojawiły się nawet hipotezy o ciężkiej chorobie — prawdopodobnie ospie lub schorzeniu układu krążenia.

Ale właśnie brak pewności sprawił, że śmierć wodza Hunów obrosła legendą.

Bo trudno uwierzyć, że człowiek, którego obawiało się całe cesarstwo, mógł odejść tak zwyczajnie.

Dla ludzi tamtej epoki śmierć Attyli była czymś więcej niż tylko końcem wielkiego wodza. Wielu widziało w niej znak. Karę boską. Wypełnienie klątwy, która miała spaść na każdego, kto odważy się zagrozić Wiecznemu Miastu.

Tym bardziej że niedługo wcześniej Attyla spotkał się z papieżem Leonem I i zrezygnował z ataku na Rzym.

Przypadek?

A może — jak wierzyli średniowieczni kronikarze — ręka Boga dosięgła „Bicza Bożego”?

Jedno pozostaje pewne.

Śmierć Attyli była początkiem końca imperium Hunów.

Ale zanim jego państwo rozpadło się w chaosie, rozpoczęła się jeszcze jedna tajemnica — tajemnica zaginionego grobu i skarbu wodza, którego do dziś nie odnaleziono.

Atylla: Barbarzyńca, uchodźca, wysłannik piekieł - GeekWeek w INTERIA.PL

Zaginiony grób i skarb Hunów

Hunowie mieli ukryć miejsce pochówku Attyli tak skutecznie, że przez półtora tysiąca lat nikt go nie odnalazł. Według tradycji wszyscy budowniczowie grobowca zostali zabici, aby tajemnica miejsca pochówku umarła razem z nimi. Nawet Onegesius — jeden z najbliższych współpracowników wodza — miał zostać zamordowany, aby nie zdradził lokalizacji grobu.

Kronikarz Jordanes w dziele O pochodzeniu i czynach Getów pisał, że ciało Attyli spoczęło w trzech trumnach: złotej, srebrnej i żelaznej. W złotej trumnie obok ciała miały znajdować się kosztowności, miecz, maczuga i złote naczynia z winem. Między kolejnymi warstwami wsypano podobno ogromne ilości złota i kamieni szlachetnych. Żelazo symbolizowało militarną potęgę Hunów, a szlachetne metale — bogactwa zdobyte podczas podbojów.

Późniejsze legendy stawały się jeszcze bardziej mroczne.

Mówiono, że ostatnią przestrzeń pomiędzy trumnami wypełniła krew ukochanego konia wodza, jego niewolnika, błazna i śpiewaka.

Według jednej z najbardziej fascynujących teorii Hunowie zmienili bieg rzeki — prawdopodobnie Cisy — ukryli ciało pod jej dnem, a następnie przywrócili nurt na dawne miejsce. Jeśli to prawda, grób Attyli może nadal spoczywać głęboko pod warstwami mułu i ziemi.

Nic więc dziwnego, że przez wieki poszukiwano go niemal obsesyjnie.

Legenda głosiła, że skarb odnalazł król Bawarii Ludwik II i wykorzystał złoto do budowy zamku Neuschwanstein. Inni twierdzili, że natrafili na niego templariusze. Według jeszcze innych teorii grobu Attyli szukał nawet Adolf Hitler, fascynujący się starożytnymi relikwiami i okultyzmem.

Zatrudniano wróżbitów, jasnowidzów i poszukiwaczy skarbów. Bez skutku.

Do dziś nie wiadomo, gdzie spoczywa „Bicz Boży”.

 A teraz wróćmy do tajemniczego przebiegu spotkania z Leonem I.

Spotkanie, które zmieniło historię

W 452 roku armia Hunów wtargnęła na Półwysep Apeniński z siłą, jakiej Italia nie widziała od stuleci.

Wojska Attyli zdobywały kolejne miasta, pozostawiając po sobie ruinę i strach. Akwileja została zniszczona po długim oblężeniu. Według legendy Hunowie chcieli już odstąpić od murów miasta, ale wtedy Attyla zauważył odlatujące z niego bociany. Uznał to za znak, że mieszkańcy tracą nadzieję, i nakazał ostateczny szturm. Miasto upadło.

Potem Hunowie ruszyli dalej na południe. Mediolan został splądrowany. Padwa i Werona również nie zdołały się obronić. W Rzymie wybuchła panika. Cesarz rozważał ucieczkę, a senatorowie błagali o ratunek. Zdobycie Wiecznego Miasta wydawało się już tylko kwestią czasu. I właśnie wtedy do obozu Hunów przybył Leon I.

Nie wiadomo, jak naprawdę wyglądało spotkanie Attyli z papieżem.

Jedne źródła twierdzą, że Leon przybył boso i błagał o litość nad Rzymem. Inne podają, że rozmowy odbywały się konno, w otoczeniu uzbrojonych łuczników Hunów. Wiadomo jednak, że papież musiał mieć do zaoferowania coś niezwykle cennego. Być może złoto.

Hunowie uwielbiali bogactwa, a sam Attyla miał podobno poszukiwać legendarnego miecza boga wojny, utożsamianego przez Rzymian z Marsem. Istnieje też teoria, że Leon obiecał Hunom bezpieczny odwrót i zapewnił Attylę, że nie spotka go „gniew Boga”.

Jeszcze bardziej fascynujące są jednak legendy.

Według średniowiecznych przekazów podczas rozmowy Attyla zobaczył obok papieża dwie świetliste postacie z mieczami — świętych Piotra i Pawła. Mieli oni zagrozić Hunowi natychmiastową śmiercią, jeśli zaatakuje Rzym. Jakikolwiek by to nie był powód, to a pewnością Attyla dostał to czego zażądał i się wycofał.

Robert N. Webb pisał w książce Attila. King of the Huns:

„Nie wiadomo, co dokładnie zostało powiedziane na spotkaniu Bicza Bożego z Bożym Sługą, ale Attyla długo i z uwagą słuchał słów papieża. Zanotowano później, że podczas ich konwersacji przywódcy Hunów ukazały się postacie świętych Piotra i Pawła, patronów Rzymu. Mówiono, że zagrozili oni Attyli natychmiastową śmiercią, jeśli nie wysłucha próśb Leona”.

Czy Attyla naprawdę uwierzył w wizję?

A może po prostu szukał sposobu, by wycofać się bez utraty twarzy?

Doradcy Attyli mieli przypominać mu historię Alaryka, wodza Wizygotów, który zdobył Rzym w 410 roku, lecz niedługo później niespodziewanie zmarł. Dla ludzi tamtych czasów nie był to przypadek. Zdobycie Wiecznego Miasta mogło oznaczać sprowadzenie na siebie boskiej kary. Attyla był człowiekiem przesądnym. Niektórzy kronikarze twierdzili nawet, że Leon I przypomniał mu historię Ananiasza i Safiry, którzy według Biblii padli martwi po okłamaniu św. Piotra.
Może więc „Bicz Boży” naprawdę przestraszył się klątwy? Jeśli tak było, ironia losu okazała się wyjątkowo okrutna. Bo niedługo później Attyla i tak umarł nagłą, tajemniczą śmiercią.
 
Spotkanie papieża Leona I z Attylą według Rafaela – fot. domena publiczna
 
Znawcy tematu doszukują się przyczyn rezygnacji, nie w charyzmie Leona I (chociaż wszyscy zgodnie twierdzą, że jego poselstwo przeważyło szalę), ale w złym prowadzeniu kampanii wojskowej. Zbyt późno ruszono na Półwysep ( w czerwcu, zamiast w marcu), za długo oblegano Akwileję (wielu żołnierzy Attyli domagało się wcześniejszego odstąpienia od murów twierdzy) i spadło też morale barbarzyńskiej armii. Miasto zdobyto w ostatniej chwili, a znakiem zwycięstwa miały być odlatujące z niego bociany (Attyla przekonał swoich wojowników, że jest to znak kapitulacji miasta).
 Uciekając przed Hunami ludzie tłoczyli się na statkach. Wielu utonęło, East News

Dlaczego Attyla naprawdę się wycofał?

Współcześni historycy coraz częściej skłaniają się jednak ku bardziej przyziemnemu wyjaśnieniu. Armia Hunów była wyczerpana. Kampanię rozpoczęto zbyt późno, oblężenie Akwilei trwało dłużej niż planowano, szerzyły się głód i choroby, a morale wojowników zaczynało spadać. Do tego dochodziły niepokojące wiadomości z Konstantynopola. Cesarz Marcjan szykował ofensywę przeciw ziemiom Hunów.

Attyla mógł więc dojść do wniosku, że dalszy marsz na Rzym jest zbyt ryzykowny. Możliwe, że już wcześniej planował odwrót, a spotkanie z Leonem I pozwoliło mu wycofać się w sposób, który nie wyglądał na porażkę.

Ale ponieważ nikt nie zapisał dokładnego przebiegu tej rozmowy, tajemnica trwa do dziś.

I być może właśnie dlatego historia Attyli nadal fascynuje.

Bo czasami największe zagadki dziejów nie dotyczą bitew ani skarbów. Czasami dotyczą jednej rozmowy, po której najpotężniejszy człowiek Europy odwrócił konia… i odjechał spod bram Rzymu.

Teorie, które wymykają się historii (czyli Attyla w wersji alternatywnej)

Tam, gdzie kończą się źródła historyczne, zaczyna się przestrzeń dla wyobraźni — i ta wokół Attyli jest wyjątkowo bogata.

Attyla jako „zaginiony skarb cywilizacji stepowej”

Jedna z popularnych teorii zakłada, że Hunowie nie byli jedynie luźną konfederacją plemion, ale spadkobiercami znacznie starszej, nieznanej cywilizacji Azji Centralnej. W tej wersji Attyla miał być nie tylko wodzem, ale „strażnikiem wiedzy” i ogromnego skarbca technologiczno-rytualnego, który zniknął razem z jego grobem.

Stąd obsesje na punkcie jego pochówku — bo nie chodziłoby tylko o złoto, ale o „zaginioną wiedzę stepu”.

Hitler, okultyzm i obsesja na punkcie Hunów

W XX wieku Attyla trafił do zupełnie nowego świata interpretacji — ideologicznego i okultystycznego.

W kręgach nazistowskich zainteresowanie „starożytnymi rasami wojowników” sprawiło, że Hunowie zostali włączeni do pseudo-historycznych narracji o „pierwotnych ludach Europy”. Pojawiały się spekulacje, że Attyla był częścią „zaginionej linii wojowniczej”, której ślady miały być ukryte w Europie Środkowej.

W takich teoriach jego skarb miał być poszukiwany jako „artefakt władzy”, a nie zwykłe bogactwo.

Teorie ekstremalne: Attyla jako „przybysz spoza epoki”

W najbardziej fantastycznych współczesnych reinterpretacjach Attyla pojawia się nawet jako figura „niepasująca do swoich czasów” — ktoś o zbyt rozwiniętej strategii militarnej i zbyt skutecznej mobilności, by był tylko produktem ówczesnych realiów. W wersjach skrajnych (już całkowicie pozahistorycznych) pojawia się motyw, że Hunowie mogli być „kulturą kontaktową” — a Attyla jej najbardziej zaawansowanym operatorem. To oczywiście nie ma żadnych podstaw źródłowych, ale dobrze pokazuje, jak bardzo jego postać uruchamia wyobraźnię.

Ciekawostki

Firma Cenega wydała komputerową grę strategiczną pt. „Total War: Attila”, która przenosi graczy w czasy schyłku Imperium Rzymskiego i najazdu Hunów.

Giuseppe Verdi w XIX w. skomponował operę „Attyla” nawiązującą do historii wodza Hunów i powstania Wenecji.

Wydawnictwo Egmont Polska wydało komiks: „Leon Wielki. Pogromca Attyli” https://egmont.pl/Papieze-w-historii.-Leon-Wielki.-Pogromca-Attyli,27409430,p.html

Nawet dostępne są kulki zanętowe „Attyla” do łowienia ryb takich jak amury, karasie, karpie, klenie, leszcze.

W średniowiecznej literaturze niemieckiej Attyla pojawia się jako Etzel w „Pieśni o Nibelungach” — w zupełnie innej roli niż w rzymskich kronikach, bardziej jako władca dworski niż stepowy niszczyciel.

Węgierskie kroniki średniowieczne przez wieki budowały mit, że Madziarowie są potomkami Hunów Attyli, co miało wzmacniać prestiż i „starożytność” ich państwa.

W XIX wieku postać Attyli stała się inspiracją dla malarstwa romantycznego, gdzie przedstawiano go nie tylko jako barbarzyńcę, ale też tragicznego przywódcę stojącego na granicy dwóch światów: Rzymu i stepu.

 
Źródła:
Norman Davies „Europa. Rozprawa historyka z historią”, wyd. Znak, 2002 r.
 https://wielkahistoria.pl/dlaczego-attyla-nie-zdobyl-rzymu/
 
https://books.google.pl/books?id=Du9FFetoogoC&pg=PA50&lpg=PA50&dq=czy+attyla+by%C5%82+przes%C4%85dny&source=bl&ots=_55ioEVOph&sig=ACfU3U0pdeZOxty702MrSSVlaADWzwoDgg&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwiriqCOrtH8AhXStYsKHZhsBRMQ6AF6BAg2EAM#v=onepage&q=czy%20attyla%20by%C5%82%20przes%C4%85dny&f=false
https://repozytorium.ukw.edu.pl/bitstream/handle/item/6934/W%20pu%C5%82apce%20legend%20i%20niepewnych%20fakt%C3%B3w.%20Rozwa%C5%BCania%20o%20Atylli%20Antoniego%20Langego.pdf?sequence=1&isAllowed=y
 https://www.religie.424.pl/hunowie-i-zlota-trumna,1097,article.html
    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *